Strony

środa, 6 lipca 2016

Moja pierwsza kolia

Poszperałam po facebooku i znalazłam pracę "pewnej Pani z Ameryki". Zakochałam się w jej prześlicznym naszyjniku. Nie mogłam przeżyć, że nie wiem jak się za to zabrać. Postanowiłam do Pani napisać. Dla chcącego nic trudnego i nawet różnica czasu nie była przeszkodą. Mam i ja swoją kolię. Nie była łatwo. Plątanina sznurków była zatrważająca. I nie było ich mało, bo aż 176 sztuk. Kolia warta była każdej minuty poświęconej na jej zrobienie. I pomimo wielu przygód powstała






Poza sznurkami zużyłam bardzo dużo koralików i nerwów. Sznurki strasznie się plątały. Często musiałam rozwiązywać, liczyć by prawa strona pokrywała się z lewą. A dni mijały. Gdy już miałam prawie gotową kolię okazało się, że pomyliłam rzędy :( 









































Kolię zrobiłam w po dwóch tygodniach. Byłam psychicznie wykończona i zaskoczona, że tak pięknie się prezentuje. Musiałam odpocząć, ale w głowie miałam już pomysł na kolczyki. I tak powstały dwie wersje:






Wersja krótka bez sopla:























Wersja długa z ozdobnym koralikiem:




















A żeby tego było mało w szale tworzenia zrobiłam i bransoletkę:



















Miłego dnia:D










Prześlij komentarz